Nigdy nie uważałem się za pisarza, a tym bardziej za poetę. Wszystkie litery, pauzy, znaki interpunkcyjne i pozostałe takie, stawiałem pod przymusem chwili. Czasami ta chwila trwała i pół roku, a czasami mijała zanim zdążyłem ją zidentyfikować.
A że jestem dość leniwy i nie chciało mi się niczego wymyślać - najczęściej pisałem o sobie. Znaleźć tu można wszystko - jak w śmietniku: prozę, scenariusze, felietony, opowiadania. A wszystko to małe, niezbyt zawiłe, bo jak wspomniałem - leniwy jestem...
W moich szufladach jeszcze wala się kilka kartek. Najczęściej są to szkice, jakieś pomysły. Zawsze kiedy je widzę, obiecuję sobie, że kiedyś nad nimi się pochylę. Może czasu brak, może wiary - a może po prostu zwyczajnie mi się nie chce i tylko zwodzę siebie (a czasem innych), że "kiedyś tam".
A przecież dobrze wiem, że to "kiedyś", jest właśnie teraz...
|